Dzisiaj powinienem być na spotkaniu rządu swego klanu, ale jak zwykle postanowiłem je opuścić, aby udać się do świata ludzi. Upewniłem się, że nikt mnie nie obserwuje czy śledzi i udałem się do mojego "biura". Nie wiem w jakim stopniu to przypominało biuro, ale na pewno pudełka po pizzy nie dodawały mu uroku. Nikt tutaj nigdy nie wchodził, no cóż nikt nie miał do tego prawa. Rozejrzałem się jeszcze raz dookoła i wyciągnąłem z kieszeni, mały kruczoczarny kluczyk z czaszką. Skierowałem kluczyk przed siebie i czując, że włożyłem go do zamka przekręciłem kilka razy w lewo. Wyciągnąłem go z niewidocznego otworu , a przede mną ukazały się drzwi, które delikatnie otworzyłem popchnięciem do przodu. Nie lubię podróży przez portal, ale no cóż. Przeszedłem przez drzwi. Towarzyszyło mi przy tym dość niemiłe uczucie, jakby moje ciało zostało muskane płomieniami. Chociaż mieszkam w bardzo gorącym kraju, to był zupełnie inny rodzaj przypalania. Po chwili męki wreszcie pojawiłem się w świecie ludzi. Formę ludzką przyjmowałem automatycznie, gdy przechodziłem przez portal, więc nie musiałem się tym martwić. Jednak nawet w mojej ludzkiej formie nie miałem źrenic, przez co moja pierwsza wyprawa tutaj nie skończyła się dość przyjemnie. Wyciągnąłem więc z kieszeni pudełeczko, w którym nosiłem niebieskie soczewki i ubrałem je. Teraz prawie w ogóle nie wyróżniałem się z tłumu. Znaczy moje białe włosy nic nie znaczą.. Powolnym krokiem udałem się do mojej ulubionej pizzeri. Wszedłem do budynku gdzie od razu poczułem zapach pieczonego ciasta.. Czekaj, czekaj nie rozmarz się tutaj! Podszedłem do lady i zamówiłem 6 pudełek pizzy. Mina kelnerki wyrażała więcej niż tysiąc uczuć, ale dzięki swojemu wdziękowi udało mi się dostać nawet zniżkę. Niestety pieczenie 6 pizz trochę trwało, więc siedziałem w tej pizzeri przez jakieś 3 godziny. Wreszcie, gdy moje zamówienie do mnie dotarło mogłem wrócić do domu. Wyszedłszy z pizzeri prawie się potknąłem o własne nogi. Ah ludzkie ciało jest takie irytujące. Znalazłem jakiś cichy zaułek i odprawiłem „rytuał” otwierania portalu. Przeszedłem przez niego, przygotowując się na niemiłe odczucie „przypalania”, lecz tym razem niczego takiego nie poczułem. Czułem.. Nic nie czułem. Co się dzieje? Wyleciałem z portalu niczym strzała, a wszystkie pudełka z pizzą powypadały mi z rąk. Świetnie! Fantastycznie! Jeszcze wyrzuciło mnie na jakimś pustkowiu! Próbowałem się podnieść, gdy nagle zauważyłem, że na czymś leżę, a raczej na kimś.. Spojrzałem na potrąconą przeze mnie osobę i ujrzałem dość młodą dziewczynę z dużymi krwistoczerwonymi oczami. Nie mogłem przestać się w nie wpatrywać. Były oszałamiające. Po chwili podziwiania dziewczyny zorientowałem się, że przygniatam ją całym ciężarem swojego ciała. Natychmiast wstałem i podając do niej rękę zapytałem:
-Kim jesteś..?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz