niedziela, 4 października 2015

Od Inanis

Sen. To coś, co może sprawiać przyjemność bądź wykańczać. W moim przypadku, to raczej to drugie.
Byłam w małym, leśnym domku. Cieszyłam się posiłkiem i rozmową z moimi rodzicami. To było parę jakże ulotnych chwil. Jedno mrugnięcie, a zaraz po nim widok padającej martwo matki z podciętym gardłem. Płacz małej dziewczynki, znam go już tak dobrze, lecz... Czyj on jest? Ach, no tak. Jest, a raczej był mój. W końcu to mój koszmar, właściwie wspomnienie. To naprawdę miało miejsce, choć... Minęło już chyba dziesięć lat. Widzę to za każdym razem, gdy zamykam oczy. Śmierć matki, a po chwili ojca. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem.
Nagle się obudziłam. Powinnam dawno oszaleć, ale nie mogę sobie na to pozwolić. Zbyt wiele zostało mi jeszcze do zrobienia na tym świecie, mam zbyt wiele do stracenia, zbyt wielu na mnie polega. Przetarłam sennie oczy, a następnie spojrzałam obok na małą osóbkę, leżącą obok mnie. Co ona tu robi? To teraz nieważne. Wstałam z łóżka, po chwili zmieniając formę na ludzką. Dzisiaj będzie mi wygodniej z niej korzystać, mam coś do zrobienia. Szybko przebrałam się w moje codzienne ubrania, następnie przypinając do pasa katanę. Usłyszałam ziewnięcie oraz pytanie, gdzie idę. Aya musiała się obudzić. Stwierdziłam, iż mam do załatwienia sprawę z pewną osobą i niedługo wrócę do niej, a także reszty sierot. Szybkim krokiem wyszłam z ogromnego budynku z cegły, który był siedzibą mojego klanu. Czekała mnie dosyć długa droga... Niewiele myśląc, sprawdziłam czy nikt mnie nie widzi, po czym rozwinęłam parę czarnych skrzydeł i wzbiłam się wysoko w powietrze. Lot to coś pięknego, jednakże rzadko mam możliwość z niego korzystać. Wszystko przez to, że ukrywam część mojego pochodzenia. Tylko jedna istota wie, czego hybrydą jestem. To właśnie osoba do której lecę. Miał się pojawić na ostatnim spotkaniu, ale go oczywiście nie było. Ech, ten pająk ma wszystko kompletnie gdzieś. Mógłby przynajmniej czasami zrobić coś w terminie. Nim się obejrzałam, dotarłam do lasu, tuż obok jednego z pajęczych miast. To trochę irytujące, jednak jakoś to wytrzymuję. Zaczęłam się przedzierać przez niezliczone ilości pajęczyn, stworzonych przez mojego "przyjaciela" z dzieciństwa. W końcu udało mi się dotrzeć do Oxial'a, który zwisał z jednej z gałęzi. Otworzył jedno ze swoich oczu.
- Meh... - tylko tyle powiedział, następnie zamknął oko. Naprawdę? Zero reakcji z jego strony? Ech... Co ja mam z nim zrobić? Szybko wyciągnęłam katanę, zaraz potem przecinając nić, na której wisiał i zrzucając go na ziemię. Ten nawet na mnie nie spojrzał, jednak powoli podniósł się.
- Jak zawsze niecierpliwa - powiedział zwyczajowym dla siebie głosem dalej na mnie nie patrząc.
- A ty jak zawsze miałeś być na spotkaniu, lecz cóż... Znowu cię nie było - westchnęłam, spuszczając głowę. Doprawdy, to dobry władca, jednak ignoruje prawie wszystko. - W tej sytuacji, musisz jechać do kraju Hybryd, żeby załatwić papierkową robotę i tak dalej... - powiedziałam, znudzona jego zachowaniem. Znowu.

Oxial?

Profil Hybrydy Ayi

Imię: Aya
Nazwisko: Drevis
Płeć: kobieta
Wiek: 11 lat
Gatunek: Hybryda. To połączenie diabła i harpii
Charakter: Jest dosyć nieśmiała, rzadko rozmawia szczególnie ze starszymi od siebie. Na ogół jest naprawdę miła i spokojna. Lubi się dużo śmiać, gdy się ją trochę lepiej pozna, okazuje się być bardzo wesoła. Nie przepada za nadmiernym ryzykiem. Nawet jeśli jest nieśmiała, nie oznacza to, że jest samotniczką - uwielbia towarzystwo swoich przyjaciół.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Mieszczanin
Rodzina: Jest sierotą, matka zginęła, a ojciec ją porzucił
Cechy charakterystyczne: Kiedy zmienia formy, zmienia jej się również kolor oczu.
Inne: Prawie ciągle jest przy właścicielce sierocińca, często jest jej posłańce, a także zabiera ją na różne, ważne spotkania. Kocha robić wianki i inne ozdoby z kwiatów, co wychodzi jej naprawdę dobrze.
Wygląd: 
Formy nieludzkie;



Forma ludzka;



sobota, 3 października 2015

Od Oxial'a

Spoglądałem właśnie na moje dzieło, wzrokiem nie wyrażającym niczego, a jednak mającym w sobie tak wiele satysfakcji. Widok tego jak delikatne światło dopiero wschodzącego słońca oświetlał drobne, niezauważalne wręcz nitki był dla mnie codziennością, a mimo to obserwowałem go każdego dnia. Przejechałem palcem po jednej z osobnej części pajęczyny - była idealna. Z pozoru krucha i niepozorna, a w rzeczywistości wystarczająco silna, aby owinąć się komuś wokół szyi i z łatwością go udusić. To właśnie tak kończyła większość moich ofiar. Odwracając się od dzieła mojego autorstwa, sięgnąłem do kieszeni, by już po chwili wyciągnąć z niej dziennik. Otwierając go jednym szybkim ruchem zaciąłem się o krawędź kartki. Był to oczywiście celowy zamiar. Otworzyłem go na pustej stronie znajdującej się najbliżej i zacząłem notować tylko mi znane myśli w dawnym, zapomnianym przez większość alfabecie. Gdy krew pozostawiona na papierze zaschła wpatrywałem się w nią jeszcze chwilę, a następnie włożyłem dziennik z powrotem do kieszeni. Nie mam na razie większej potrzeby korzystania z niego. Rozejrzałem się po moim lesie oraz ruszyłem w jedną ze stron. Istoty z miasta zaczynały już pewnie się budzić. Osobiście rzadko sypiałem, uważałem tą czynność za zwyczajnie niepotrzebną. Jak jednak wiadomo, organizm uważa inaczej i czasem było to wręcz konieczne, aczkolwiek mój sen i tak nie trwał dłużej niż trzy czy cztery godziny w tygodniu. Wraz z końcem moich przemyśleń zatrzymałem się i spojrzałem na drzewo stojące naprzeciw mnie. Bez problemu wspiąłem się na jedną z jego gałęzi, wspinaczka to nic trudnego. Następnie siadając na niej, zacząłem tkać nici, jedna po drugiej. Ostatecznie związałem je w całość - grubą linę. Chwytając się jej opadłem do tyłu, zatrzymując się tuż przy ziemi. Nie obawiałem się, że mogło wiązać się z tym jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Jeśli pająk nie ufa swojej sieci nie może nazywać się pająkiem. Przymknąłem oczy i po raz kolejny wpadłem w potok przemyśleń. Tak moi drodzy wygląda typowy dzień z życia dowódcy, a przynajmniej w moim wypadku. Tracąc poczucie czasu zareagowałem dopiero słysząc odgłos zbliżających się kroków. Średnio interesowało mnie do kogo one należą, tak więc nie miałem zamiaru nawet zareagować. O ile ktoś będzie miał do mnie jakąś sprawę wkrótce mnie znajdzie, a to ja zadecyduję czy jest dla mnie sens prowadzenia konwersacji czy też nie. Samolubne? Określiłbym to innym przymiotnikiem, aczkolwiek teraz już nieważne. Dalej wiszcząc na moim sznurze z pajęczyn spokojnie czekałem na przyszłość.

Ktoś czegoś ode mnie chce?

Profil Pająka Oxial'a

Imię: Nieznane, jednak przedstawia się jako Oxial
Nazwisko: Nieznane
Płeć: mężczyzna
Wiek: 19 lat
Gatunek: Pająk, nietrudno zgadnąć
Charakter: Wielu osobom trudność sprawia powiedzenie czegokolwiek o jego charakterze. Jest on postacią, mimo że barwną, niezwykle trudną do opisania. Zdecydowanie nazwać można go ekscentrycznym. Na pierwszy rzut oka widać jak odróżnia się od innych i nie chodzi tu o jego rasę. Nigdy nie podnosi głosu, co nie oznacza, że należy do osób spokojnych. Trudno przewidzieć jego reakcje, ponieważ są za każdym razem inne. Nie mówi za wiele o sobie, a przynajmniej nie prawdy. Uwielbia za to zdobywać informacje na temat ludzi wokół i wykorzystywać je w najgorszym dla nich momencie. Chytrość i przebiegłość - nawet jeśli przyćmione zostaną jego innością - to zdecydowanie jedne z jego głównych cech. O ile sądzisz, że taki lekko niepokojący, acz niepozorny osobnik nie zrobi ci nic poważnego jesteś w błędzie. Nie odpuszcza łatwo, a podpadnięcie mu nigdy nie skończyło się dobrze, ale hej - nie ma co się obawiać. I tak o ile nie będzie miał do ciebie jakieś interesu, nawet jeśli to ty zaczniesz rozmowę będzie nieobecny oraz kompletnie cię zignoruje. Czasem lepiej się cieszyć, w końcu to właśnie on jest "tym zwiastującym problemy".
Głos: Głos Oxial'a
Klan: Pająki
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Zataja tego typu informacje
Cechy charakterystyczne: Co by tu...Ach, no tak. Od pasa w dól posiada gigantyczny odwłok i 8 nóg - typowe dla pająków. Tak dla ciekawskich na jego pajęczym ciele przeważa czerwień z odrobiną czerni.
Inne: Oxial to w bardzo rozległym tłumaczeniu połączanie słów "toksyczny" oraz "dziwny". Nikt nie wie dlaczego wybrał akurat takie imię. Jego słowa zawsze towarzyszy lekka "chrypa" oraz ledwo słyszalny szum spowodowany mówieniem przez maskę gazową. Zawsze nosi przy sobie książkę, czy też swego rodzaju dziennik i wręcz nienawidzi gdy ktokolwiek spróbuje do niego zajrzeć, czy co gorsza dotknąć. Przy okazji uwielbia swoją pajęczą formę, jednak rzadko się w niej ukazuje.
Wygląd:

Profil Hybrydy Inanis

Imię: Inanis (oznacza "pusta")
Nazwisko: Kiedyś nie miała, jednak zyskała nazwisko Shintaku, co oznacza "wyrocznia".
Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Gatunek: Hybryda. Jest połączeniem lamie, syreny, smoka i harpii
Charakter: Jej charakter jest trudny do opisania dla innych. To, kim jest, jest dla większości owiane tajemnicą. Chociaż okazuje emocje i zdaje się być szczera w swoich zachowaniach - jest zupełnie na odwrót. Jej wnętrze jest puste tak, jak wskazuje jej imię. Poza tym, to chyba najlepsza aktorka na świecie, lecz... Wyjątek jest to, że sieroty, które przygarnęła, są dla niej cenne. Jest wręcz mistrzynią strategii, dzięki czemu umacnia swój kraj. Większość bestii nazywa pionkami, w tym swoich żołnierzy i rząd. Porównuje ich do figur szachowych, jednakże nie lekceważy ich tym. Prawie nikt nie zna jej historii przed założeniem klanu. Jest jeszcze jedna rzecz, która wywołuje u niej prawdziwe emocje. Jest czasami dosyć... Sadystyczna. Potrafi zacząć się nagle śmiać, z różnych przyczyn. Zwykle, gdy jest sama.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Nie żyje
Cechy charakterystyczne: Jej forma pół-ludzka jest przez nią modyfikowana. Zazwyczaj pokazuje jedynie swój ogon, ale posiada również czarne, smocze skrzydło oraz pierzaste skrzydło, które wyrastają spot jej łopatek. Ukrywa swoje skrzydła przed światem. Jej ogon i plecy są poznaczone licznymi bliznami. Ponad to, kiedy pokazuje swoje skrzydła, wyrastają z jej głowy również hebanowe, baranie rogi.
Inne: Nie da się jej pokonać w niczym, w czym da się użyć strategii lub zdolności przewidywania, wliczając w to walkę. Prowadzi sierociniec, głównie dla hybryd i wyrzutków innych klanów. Kocha śpiewać oraz często śpiewa swoim sierotom kołysanki. W jej pokoju stoi stół do szachów, którego używa nawet kilkanaście razy w ciągu dnia. Ukrywa fakt, iż posiada rogi i skrzydła. Każde dziecko z jej sierocińca nosi nazwisko "Drevis".
Wygląd:


W nieludzkiej formie;
 

W formie ludzkiej;