Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inanis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inanis. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Od Inanis

No, no, no. Dzień jak zawsze ma ciekawy początek. Cóż będzie dalej? Może atak ludzkiego wojska? Wyjście na jaw naszego istnienia? No nie mogę się doczekać. Przez moje myśli przemawia czysty sarkazm. Cieszę się z tego powodu niezmiernie. Oxial powinien bardziej pilnować swoich poddanych. Nie sądziłam, że spotkam tamtego dnia pedofila-zboczeńca. W każdym razie, puściliśmy dziewczynę wolno, chociaż nalegałam, aby została z nami - dla bezpieczeństwa.
***
Słowa nie są w stanie opisać jak dużo roboty papierkowej ma dowódca. Wszyscy myślą, że to tylko wydawanie rozkazów. To nie jest takie proste! Jest masa papierów, trzeba trzymać urzędników i szlachtę w ryzach, pilnować, aby żaden z poddanych nie zaznał głodu. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Trzeba pilnować, żeby panował pokój. Nie można pozwolić sobie na wojnę, nawet mając silną armię. Ponad to, muszę śledzić, co robią syreny. Każda minuta nieuwagi może kosztować życie niewinnych poddanych! Oxial mi gdzieś zniknął. Pewnie pojawi się jak tylko będzie miał podpisywać te przeklęte papiery. Mam tylko nadzieję, że trzyma się z daleka od sierocińca. Nie chcę, żeby moja kochane sierotki się go bały! Och, właśnie, już pora iść podpisywać wszystkie papiery. Tradycyjnie, tak jak myślałam, Oxial właśnie wtedy się pojawił ze słowami "Chyba miałem coś podpisywać". Tak więc, zrobił, co miał zrobić i wrócił do siebie. Kiedy w końcu skończyła te papiery, czyli dopiero wieczorem, poszłam do sierocińca. Tam spotkała mnie nie lada niespodzianka... Ktoś przyprowadził tę dziewczynę, którą spotkałam wcześniej. Strasznie się rzucała. 

Mayu?

niedziela, 4 października 2015

Od Inanis

Sen. To coś, co może sprawiać przyjemność bądź wykańczać. W moim przypadku, to raczej to drugie.
Byłam w małym, leśnym domku. Cieszyłam się posiłkiem i rozmową z moimi rodzicami. To było parę jakże ulotnych chwil. Jedno mrugnięcie, a zaraz po nim widok padającej martwo matki z podciętym gardłem. Płacz małej dziewczynki, znam go już tak dobrze, lecz... Czyj on jest? Ach, no tak. Jest, a raczej był mój. W końcu to mój koszmar, właściwie wspomnienie. To naprawdę miało miejsce, choć... Minęło już chyba dziesięć lat. Widzę to za każdym razem, gdy zamykam oczy. Śmierć matki, a po chwili ojca. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem.
Nagle się obudziłam. Powinnam dawno oszaleć, ale nie mogę sobie na to pozwolić. Zbyt wiele zostało mi jeszcze do zrobienia na tym świecie, mam zbyt wiele do stracenia, zbyt wielu na mnie polega. Przetarłam sennie oczy, a następnie spojrzałam obok na małą osóbkę, leżącą obok mnie. Co ona tu robi? To teraz nieważne. Wstałam z łóżka, po chwili zmieniając formę na ludzką. Dzisiaj będzie mi wygodniej z niej korzystać, mam coś do zrobienia. Szybko przebrałam się w moje codzienne ubrania, następnie przypinając do pasa katanę. Usłyszałam ziewnięcie oraz pytanie, gdzie idę. Aya musiała się obudzić. Stwierdziłam, iż mam do załatwienia sprawę z pewną osobą i niedługo wrócę do niej, a także reszty sierot. Szybkim krokiem wyszłam z ogromnego budynku z cegły, który był siedzibą mojego klanu. Czekała mnie dosyć długa droga... Niewiele myśląc, sprawdziłam czy nikt mnie nie widzi, po czym rozwinęłam parę czarnych skrzydeł i wzbiłam się wysoko w powietrze. Lot to coś pięknego, jednakże rzadko mam możliwość z niego korzystać. Wszystko przez to, że ukrywam część mojego pochodzenia. Tylko jedna istota wie, czego hybrydą jestem. To właśnie osoba do której lecę. Miał się pojawić na ostatnim spotkaniu, ale go oczywiście nie było. Ech, ten pająk ma wszystko kompletnie gdzieś. Mógłby przynajmniej czasami zrobić coś w terminie. Nim się obejrzałam, dotarłam do lasu, tuż obok jednego z pajęczych miast. To trochę irytujące, jednak jakoś to wytrzymuję. Zaczęłam się przedzierać przez niezliczone ilości pajęczyn, stworzonych przez mojego "przyjaciela" z dzieciństwa. W końcu udało mi się dotrzeć do Oxial'a, który zwisał z jednej z gałęzi. Otworzył jedno ze swoich oczu.
- Meh... - tylko tyle powiedział, następnie zamknął oko. Naprawdę? Zero reakcji z jego strony? Ech... Co ja mam z nim zrobić? Szybko wyciągnęłam katanę, zaraz potem przecinając nić, na której wisiał i zrzucając go na ziemię. Ten nawet na mnie nie spojrzał, jednak powoli podniósł się.
- Jak zawsze niecierpliwa - powiedział zwyczajowym dla siebie głosem dalej na mnie nie patrząc.
- A ty jak zawsze miałeś być na spotkaniu, lecz cóż... Znowu cię nie było - westchnęłam, spuszczając głowę. Doprawdy, to dobry władca, jednak ignoruje prawie wszystko. - W tej sytuacji, musisz jechać do kraju Hybryd, żeby załatwić papierkową robotę i tak dalej... - powiedziałam, znudzona jego zachowaniem. Znowu.

Oxial?

sobota, 3 października 2015

Profil Hybrydy Inanis

Imię: Inanis (oznacza "pusta")
Nazwisko: Kiedyś nie miała, jednak zyskała nazwisko Shintaku, co oznacza "wyrocznia".
Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Gatunek: Hybryda. Jest połączeniem lamie, syreny, smoka i harpii
Charakter: Jej charakter jest trudny do opisania dla innych. To, kim jest, jest dla większości owiane tajemnicą. Chociaż okazuje emocje i zdaje się być szczera w swoich zachowaniach - jest zupełnie na odwrót. Jej wnętrze jest puste tak, jak wskazuje jej imię. Poza tym, to chyba najlepsza aktorka na świecie, lecz... Wyjątek jest to, że sieroty, które przygarnęła, są dla niej cenne. Jest wręcz mistrzynią strategii, dzięki czemu umacnia swój kraj. Większość bestii nazywa pionkami, w tym swoich żołnierzy i rząd. Porównuje ich do figur szachowych, jednakże nie lekceważy ich tym. Prawie nikt nie zna jej historii przed założeniem klanu. Jest jeszcze jedna rzecz, która wywołuje u niej prawdziwe emocje. Jest czasami dosyć... Sadystyczna. Potrafi zacząć się nagle śmiać, z różnych przyczyn. Zwykle, gdy jest sama.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Nie żyje
Cechy charakterystyczne: Jej forma pół-ludzka jest przez nią modyfikowana. Zazwyczaj pokazuje jedynie swój ogon, ale posiada również czarne, smocze skrzydło oraz pierzaste skrzydło, które wyrastają spot jej łopatek. Ukrywa swoje skrzydła przed światem. Jej ogon i plecy są poznaczone licznymi bliznami. Ponad to, kiedy pokazuje swoje skrzydła, wyrastają z jej głowy również hebanowe, baranie rogi.
Inne: Nie da się jej pokonać w niczym, w czym da się użyć strategii lub zdolności przewidywania, wliczając w to walkę. Prowadzi sierociniec, głównie dla hybryd i wyrzutków innych klanów. Kocha śpiewać oraz często śpiewa swoim sierotom kołysanki. W jej pokoju stoi stół do szachów, którego używa nawet kilkanaście razy w ciągu dnia. Ukrywa fakt, iż posiada rogi i skrzydła. Każde dziecko z jej sierocińca nosi nazwisko "Drevis".
Wygląd:


W nieludzkiej formie;
 

W formie ludzkiej;