środa, 17 lutego 2016

Od Inanis

No, no, no. Dzień jak zawsze ma ciekawy początek. Cóż będzie dalej? Może atak ludzkiego wojska? Wyjście na jaw naszego istnienia? No nie mogę się doczekać. Przez moje myśli przemawia czysty sarkazm. Cieszę się z tego powodu niezmiernie. Oxial powinien bardziej pilnować swoich poddanych. Nie sądziłam, że spotkam tamtego dnia pedofila-zboczeńca. W każdym razie, puściliśmy dziewczynę wolno, chociaż nalegałam, aby została z nami - dla bezpieczeństwa.
***
Słowa nie są w stanie opisać jak dużo roboty papierkowej ma dowódca. Wszyscy myślą, że to tylko wydawanie rozkazów. To nie jest takie proste! Jest masa papierów, trzeba trzymać urzędników i szlachtę w ryzach, pilnować, aby żaden z poddanych nie zaznał głodu. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Trzeba pilnować, żeby panował pokój. Nie można pozwolić sobie na wojnę, nawet mając silną armię. Ponad to, muszę śledzić, co robią syreny. Każda minuta nieuwagi może kosztować życie niewinnych poddanych! Oxial mi gdzieś zniknął. Pewnie pojawi się jak tylko będzie miał podpisywać te przeklęte papiery. Mam tylko nadzieję, że trzyma się z daleka od sierocińca. Nie chcę, żeby moja kochane sierotki się go bały! Och, właśnie, już pora iść podpisywać wszystkie papiery. Tradycyjnie, tak jak myślałam, Oxial właśnie wtedy się pojawił ze słowami "Chyba miałem coś podpisywać". Tak więc, zrobił, co miał zrobić i wrócił do siebie. Kiedy w końcu skończyła te papiery, czyli dopiero wieczorem, poszłam do sierocińca. Tam spotkała mnie nie lada niespodzianka... Ktoś przyprowadził tę dziewczynę, którą spotkałam wcześniej. Strasznie się rzucała. 

Mayu?

niedziela, 29 listopada 2015

Od Tristy

Zamach, dobre wycelowanie, cięcie, kolejne upadające drzewo. Pozbawianie natury jej skarbów nie jest odpowiednie, jednak posiadam potrzebę ćwiczenia, a jest to o wiele lepsze niż mordowanie żywych stworzeń, które nikomu nic nie uczyniły. Przerwałam na chwilę, przytłoczona ilością szeptów zbierających się wokół mnie. Żałosne lamenty, błagania o wolność, rozpaczania nad swoją śmiercią, pragnienia zemsty. Rzuciłam współczujące spojrzenie w stronę miecza, choć dobrze wiedziałam jakie demony kryją się za tymi wszystkimi słowami. Na nic nie czekając ścisnęłam mocniej rękojeść swojej broni oraz przygotowałam się do następnego ataku na niewinne pniaki. Niespodziewanie jednak poczułam uderzenie, napierający na mnie ciężar zmusił moje ciało do opadnięcia na ziemie. Byłam lekko zdezorientowana, jednak nie pozwoliłam by szok mną zawładnął. Spojrzałam na stworzenie na mnie leżące. Był to białowłosy mężczyzna, który wziął się nie mam pojęcia skąd. Po chwili i on skierował swój wzrok w moją stronę. Najwidoczniej zdając sobie sprawę z tego, co jest powierzchnią na której leży szybko wstał i wyciągnął w moją stronę rękę. Ja jednak podniosłam się samodzielnie, bez jego pomocy. W końcu nie jest to skomplikowana czynność z którą nie dałabym sobie rady.
- Moje imię nie powinno Ci być potrzebne, skoro to nasze chwilowe i najpewniej jedyne spotkanie - stwierdziłam sucho. Nie widziałam potrzeby zdobywania się na milszy ton dla nieznajomego. Podeszłam do miecza który upuściłam przez oczywisty incydent i chwyciłam go w dłonie. Następnie ruszyłam przed siebie z zamiarem zupełnego wyminięcia mężczyzny, jednak karton znajdujący się pod moimi nogami zmusił mnie do zatrzymania. Widać, że był lekko pogięty, jednak zawartość nie powinna ucierpieć. Uniosłam jedną z moich brwi ku górze czytając znajdujący się na nim napis. Pizzeria? Nie rozumiałam co znaczyło to pojęcie, a to najprawdopodobniej znaczyło, iż przedmiot nie pochodził z naszego świata. Szybkim ruchem uniosłam karton.
- To najpewniej twoje - powiedziałam rzucając pudło w stronę białowłosego, nie dbając zbytnio o to czy go złapie czy nie. Potem odwróciłam się, jednak nie ruszyłam. Nie wiedziałam dlaczego, ale mężczyzna zaintrygował mnie. Tylko tego brakowało, żeby własna ciekawość zmusiła mnie do przerwania treningu. Z cichym westchnięciem pogodziłam się z tym losem.
- Nazywam się Trista - odparłam w końcu na jego wcześniejsze zapytanie. Chwila odpoczynku nic mi nie zrobi.

Czy to nie twoja kolej na przedstawienie się?

sobota, 21 listopada 2015

Od Dante

Dzisiaj powinienem być na spotkaniu rządu swego klanu, ale jak zwykle postanowiłem je opuścić, aby udać się do świata ludzi. Upewniłem się, że nikt mnie nie obserwuje czy śledzi i udałem się do mojego "biura". Nie wiem w jakim stopniu to przypominało biuro, ale na pewno pudełka po pizzy nie dodawały mu uroku.  Nikt tutaj nigdy nie wchodził, no cóż nikt nie miał do tego prawa. Rozejrzałem się  jeszcze raz dookoła i wyciągnąłem z kieszeni, mały kruczoczarny kluczyk z czaszką. Skierowałem kluczyk przed siebie i czując, że włożyłem go do zamka przekręciłem kilka razy w lewo. Wyciągnąłem go z niewidocznego otworu , a przede mną ukazały się drzwi, które delikatnie otworzyłem popchnięciem do przodu. Nie lubię podróży przez portal, ale no cóż. Przeszedłem przez drzwi. Towarzyszyło mi przy tym dość niemiłe uczucie, jakby moje ciało zostało muskane płomieniami. Chociaż mieszkam w bardzo gorącym kraju, to był zupełnie inny rodzaj przypalania. Po chwili męki wreszcie pojawiłem się w świecie ludzi. Formę ludzką przyjmowałem automatycznie, gdy przechodziłem przez portal, więc nie musiałem się tym martwić. Jednak nawet w mojej ludzkiej formie nie miałem źrenic, przez co moja pierwsza wyprawa tutaj nie skończyła się dość przyjemnie. Wyciągnąłem więc z kieszeni pudełeczko, w którym nosiłem niebieskie soczewki i ubrałem je. Teraz prawie w ogóle nie wyróżniałem się z tłumu. Znaczy moje białe włosy nic nie znaczą.. Powolnym krokiem udałem się do mojej ulubionej pizzeri. Wszedłem do budynku gdzie od razu poczułem zapach pieczonego ciasta.. Czekaj, czekaj nie rozmarz się tutaj! Podszedłem do lady i zamówiłem 6 pudełek pizzy. Mina kelnerki wyrażała więcej niż tysiąc uczuć, ale dzięki swojemu wdziękowi udało mi się dostać nawet zniżkę. Niestety pieczenie 6 pizz trochę trwało, więc siedziałem w tej pizzeri przez jakieś 3 godziny. Wreszcie, gdy moje zamówienie do mnie dotarło mogłem wrócić do domu. Wyszedłszy z pizzeri prawie się potknąłem o własne nogi. Ah ludzkie ciało jest takie irytujące. Znalazłem jakiś cichy zaułek i odprawiłem „rytuał” otwierania portalu. Przeszedłem przez niego, przygotowując się na niemiłe odczucie „przypalania”, lecz tym razem niczego takiego nie poczułem. Czułem.. Nic nie czułem. Co się dzieje? Wyleciałem z portalu niczym strzała, a wszystkie pudełka z pizzą powypadały mi z rąk. Świetnie! Fantastycznie! Jeszcze wyrzuciło mnie na jakimś pustkowiu! Próbowałem się podnieść, gdy nagle zauważyłem, że na czymś leżę, a raczej na kimś.. Spojrzałem na potrąconą przeze mnie osobę i ujrzałem dość młodą dziewczynę z dużymi krwistoczerwonymi oczami. Nie mogłem przestać się w nie wpatrywać. Były oszałamiające. Po chwili podziwiania dziewczyny zorientowałem się, że przygniatam ją całym ciężarem swojego ciała. Natychmiast wstałem i podając do niej rękę zapytałem:


-Kim jesteś..?

piątek, 6 listopada 2015

Od Mayu

Dzień jak każdy inny, spędzałam go oczywiście zamknięta we własnym domu. Nie pamiętałam kiedy opuściłam ostatnio mury tego zamku, najprawdopodobniej nigdy. W ten dzień jednak byłam podekscytowana. Od razu po obiedzie przebiegłam do swojego pokoju, tym razem chętnie. Wymijając wszystkie pytania jakimiś wymówkami weszłam do niego i szczelnie zamknęłam drzwi. Uśmiechnęłam się chytrze, a w mojej dłoni błysnął mały kluczyk. Spojrzałam na wielki balkon i pewnie ruszyłam w jego stronę. Popchnęłam klucz w stronę malutkiej, złotej kłódeczki zawisającej na drzwiach i przekręciłam go. Pasował idealnie. Wraz z pociągnięciem za klamkę zasłony poszły w górę. Wiatr...Poczułam go na całym moim ciele, a nie na twarzy czy dłoniach jak to bywało zazwyczaj gdy wychylałam się przez okno. Przymknęłam oczy delektując się tą chwilą. Nie trwało to jednak długo, nie miałam czasu. Stuknęłam moimi bucikami o posadzkę na balkonie. Chwyciłam się jego barierki i wychyliłam w dół. Tak jak sądziłam było wysoko, ale to była moja jedyna szansa. Nie mogłam teraz stchórzyć. Przywiązałam linę zdobytą przeze mnie już bardzo dawno do barierki. Starałam się nie stresować. Wzięłam wdech i ostrożnie wdrapałam się na balustradę. Pożałowałam wyboru butów, ale czasu było coraz mniej. Usłyszałam łomotanie do drzwi. Musiałam się spieszyć. Szybko ściskając mocno linę odchyliłam się w dół i zaczęłam schodzić po murze. Dopiero gdy znalazłam się na ziemi i zaczęłam biec przed siebie doszło do mnie co właśnie zrobiłam. Naprawdę uciekłam z zamku. To uczucie tak mnie ekscytowało! Wreszcie miałam pokazać wszystkim, że potrafię poradzić sobie sama! Wreszcie dostałam szansę.

~Po nieokreślonym czasie wędrówki~

Nie miałam pojęcia gdzie jestem, ani dokąd konkretnie idę. Teraz zaczęło do mnie dochodzić, że wolność nieco uderzyła mi do głowy. Aczkolwiek dalej byłam przekonana, że dam sobie radę! Nagle usłyszałam jakiś szelest. Odruchowo odwróciłam się. Znajdowałam się w jakimś lesie, więc może być tu dużo czyhających niebezpieczeństw - dobrze o tym wiedziałam. Ku mojemu zdziwieniu mój wzrok nic dostrzegł. Wzruszając ramionami chciałam ruszyć dalej jednak poczułam coś na dłoni. Spojrzałam na nią i ujrzałam ledwo widoczną, cienką nić. Sieć. Chyba wiedziałam w którym kraju się znajduję...Wiodąc wzrokiem po sieci wreszcie zobaczyłam dorosłego mężczyznę-pająka. Na jego twarzy widniał łobuzerski uśmiech mówiący wszystko. Miałam kłopoty.
- Co taka śliczna dziewczynka robi tu sama? Nie boisz się? - zapytał podchodząc bliżej. Szarpnęłam ręką, rozluźniając trochę ucisk sieci. Zamiast odpowiedzieć rzuciłam mu jedynie pogardliwie spojrzenie. Nie wyglądało może ono tak poważnie, zwracając uwagę na moje proporcję, jednak powinien domyślić się o co chodzi. Kompletnie jednak zignorował to, szybko chwycił moją rękę i przyciągnął mnie bliżej siebie.
- No co? Nic nie powiesz? To niegrzeczne - stwierdził, a uśmieszek nie schodził mu twarzy. Chciałam jakoś się wyrwać, ale na marne. Był o wiele silniejszy ode mnie. Przymknęłam oczy gdy jego twarz była coraz bliżej mojej, jednak...Nic się nie działo. Nagle poczułam jak dłoń mężczyzny rozluźnia się. Gdy otworzyłam oczy pająk był na ziemi, a obok nas stali kolejny przedstawiciel jego gatunku i o ile się nie mylę hybryda.

Kim jesteście...?

Profil Diabła Dante

Imię: Dante, ale nie jest to jego prawdziwe imię
Nazwisko:  Sparda
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26
Gatunek: Diabeł
Charakter: Cecha dominująca charakteru Dante to z pewnością niezależność. Świetnie zna swoją wartość, dlatego też nie obchodzi go zdanie innych na ten temat. Nie cierpi gdy ktoś go ogranicza i narzuca mu swoje zdanie, dlatego też rzadko zdarza się, że kogoś słucha. O samym sobie ma wysokie mniemanie, z tego też powodu bywa on arogancki. Posiada wielkie poczucie humoru, które często wykorzystuje w celu irytacji innych osób. Wręcz uwielbia ryzyko i na ogół jest lekkomyślny, jednak nie oznacza to, że nie jest inteligentny. Jest prawdziwym pechowcem jeśli w grę wchodzi hazard. Jego jedyna miłość to jego broń. Co prawda wiele dziewczyn zabiega się o jego względy, ten jednak jest na to nieczuły.
Głos: >klik<
Klan:Diabły
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Matka nie żyje. Jego ojciec został skazany na wygnanie, chociaż dość niesłusznie – niestety już nigdy nie może wrócić do swojego klanu.
Cechy charakterystyczne: Dość charakterystyczną cechą wizualną Dantego są jego śnieżnobiałe włosy oraz oczy pozbawione źrenic. Niestety w ludzkiej formie również jego oczy nie mają źrenic przez co musi nosić soczewki jeżeli chce wybrać się do świata ludzi.
Inne: Jest wielkim miłośnikiem pizzy. Często przechodzi przez portal do świata ludzi, aby zabrać jej trochę, gdyż w jego klanie nie posiadają składników do wytworzenia jej.



W formie ludzkiej



Profil Smoka Tristy

Imię: Trista
Nazwisko: Jej nazwisko brzmiało Morte, ale teraz została go pozbawiona.
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Gatunek: Smok
Charakter: Trista na ogół jest poważna i dość cicha. Nie czyni to jednak z niej szarej myszki. Jest odważna i nigdy nie odrzuca wyzwań. Pomimo tego, że wielu bierze ją za bezlitosną w rzeczywistości to dobra osoba. Zawsze pomaga jeśli tylko jest w stanie. Jest jednak niezwykle nieufna. Posiada wysokie poczucie sprawiedliwości. Jest inteligentna i zawsze wysuwa wnioski z własnych błędów.  Nie lubi mówić o swoich problemach i nie jest do tego przyzwyczajona, tak więc wszystkie ukrywa. Chętnie za to daje porady innym.
Głos: >klik<
Klan: Niegdyś smoki, ale teraz nie ma prawa na nazywanie się członkinią.
Pozycja: Jej ojciec to dowódca, a ona sama miała zostać jego następczynią, jednak obecnie można nazwać ją jedynie Wygnańcem
Rodzina: Wie, że gdzieś na świecie jest, jednak nie sądzi żeby na nią zasługiwała.
Cechy charakterystyczne: Zawsze nosi przy sobie swój miecz i nie pozwala nikomu go dotykać.  W rzeczywistości ostrze jest przeklęte, jednak wie o tym jedynie ona i inne smoki.
Inne: Dzięki ostrzu potrafi rozdzielić swoją duszę na dwie, tym samym wytwarzać "aurę smoka". Materializuje wtedy swoją smoczą formę i kontroluje ją. Posiada ono również właściwości dusz w nim uwięzionych, nie może jednak korzystać z niego zbyt często, gdyż czyniąc to kompletnie zatraci się w klątwie.



poniedziałek, 2 listopada 2015

Profil Kitsune Mayu

Imię: Jej pełne imię to Mayumi, woli jednak wersję Mayu
Nazwisko: Shidzimasa
Płeć: kobieta
Wiek: 17 lat
Gatunek: Psowate - konkretniej Kitsune
Charakter: Mayu jest bardzo emocjonalną osobą. Jej charakter potrafi ulegać zmianie naprawdę często i nie zawsze kontroluje swoje "wybuchy". Mimo to ma naprawdę dobre serce i nie robi tego celowo. Często się obraża, jednak tak naprawdę nie jest to głęboka uraza, wystarczy "przepraszam" i od razu odpuści - no chyba, że wyskoczy ze swoimi "humorkami". Jest niezwykle ciekawska świata, w końcu nie wypuszczano jej do niego całe życie. Uwielbia wpatrywać się w gwiazdy. Pomimo niepozornej twarzyczki i budowy ma coś z podstępnego lisa.  Zazwyczaj jest żwiołowa, jednak bywają sytuacje gdy przemawia przez nią nieśmiałość.
Głos: >klik<
Klan: Psowate
Pozycja: Szlachta
Rodzina: Należy do rodziny królewskiej.
Cechy charakterystyczne: Cierpi na nadmierną karłowatość, przez którą cały czas ludzie biorą ją za dziecko. Zawsze ma przy sobie swoją maskę.
Inne: Często bawi się niebieskimi płomykami, które potrafi wytwarzać.
Wygląd:

W lisiej formie