Zamach, dobre wycelowanie, cięcie, kolejne upadające drzewo. Pozbawianie natury jej skarbów nie jest odpowiednie, jednak posiadam potrzebę ćwiczenia, a jest to o wiele lepsze niż mordowanie żywych stworzeń, które nikomu nic nie uczyniły. Przerwałam na chwilę, przytłoczona ilością szeptów zbierających się wokół mnie. Żałosne lamenty, błagania o wolność, rozpaczania nad swoją śmiercią, pragnienia zemsty. Rzuciłam współczujące spojrzenie w stronę miecza, choć dobrze wiedziałam jakie demony kryją się za tymi wszystkimi słowami. Na nic nie czekając ścisnęłam mocniej rękojeść swojej broni oraz przygotowałam się do następnego ataku na niewinne pniaki. Niespodziewanie jednak poczułam uderzenie, napierający na mnie ciężar zmusił moje ciało do opadnięcia na ziemie. Byłam lekko zdezorientowana, jednak nie pozwoliłam by szok mną zawładnął. Spojrzałam na stworzenie na mnie leżące. Był to białowłosy mężczyzna, który wziął się nie mam pojęcia skąd. Po chwili i on skierował swój wzrok w moją stronę. Najwidoczniej zdając sobie sprawę z tego, co jest powierzchnią na której leży szybko wstał i wyciągnął w moją stronę rękę. Ja jednak podniosłam się samodzielnie, bez jego pomocy. W końcu nie jest to skomplikowana czynność z którą nie dałabym sobie rady.
- Moje imię nie powinno Ci być potrzebne, skoro to nasze chwilowe i najpewniej jedyne spotkanie - stwierdziłam sucho. Nie widziałam potrzeby zdobywania się na milszy ton dla nieznajomego. Podeszłam do miecza który upuściłam przez oczywisty incydent i chwyciłam go w dłonie. Następnie ruszyłam przed siebie z zamiarem zupełnego wyminięcia mężczyzny, jednak karton znajdujący się pod moimi nogami zmusił mnie do zatrzymania. Widać, że był lekko pogięty, jednak zawartość nie powinna ucierpieć. Uniosłam jedną z moich brwi ku górze czytając znajdujący się na nim napis. Pizzeria? Nie rozumiałam co znaczyło to pojęcie, a to najprawdopodobniej znaczyło, iż przedmiot nie pochodził z naszego świata. Szybkim ruchem uniosłam karton.
- To najpewniej twoje - powiedziałam rzucając pudło w stronę białowłosego, nie dbając zbytnio o to czy go złapie czy nie. Potem odwróciłam się, jednak nie ruszyłam. Nie wiedziałam dlaczego, ale mężczyzna zaintrygował mnie. Tylko tego brakowało, żeby własna ciekawość zmusiła mnie do przerwania treningu. Z cichym westchnięciem pogodziłam się z tym losem.
- Nazywam się Trista - odparłam w końcu na jego wcześniejsze zapytanie. Chwila odpoczynku nic mi nie zrobi.
Czy to nie twoja kolej na przedstawienie się?
niedziela, 29 listopada 2015
sobota, 21 listopada 2015
Od Dante
Dzisiaj powinienem być na spotkaniu rządu swego klanu, ale jak zwykle postanowiłem je opuścić, aby udać się do świata ludzi. Upewniłem się, że nikt mnie nie obserwuje czy śledzi i udałem się do mojego "biura". Nie wiem w jakim stopniu to przypominało biuro, ale na pewno pudełka po pizzy nie dodawały mu uroku. Nikt tutaj nigdy nie wchodził, no cóż nikt nie miał do tego prawa. Rozejrzałem się jeszcze raz dookoła i wyciągnąłem z kieszeni, mały kruczoczarny kluczyk z czaszką. Skierowałem kluczyk przed siebie i czując, że włożyłem go do zamka przekręciłem kilka razy w lewo. Wyciągnąłem go z niewidocznego otworu , a przede mną ukazały się drzwi, które delikatnie otworzyłem popchnięciem do przodu. Nie lubię podróży przez portal, ale no cóż. Przeszedłem przez drzwi. Towarzyszyło mi przy tym dość niemiłe uczucie, jakby moje ciało zostało muskane płomieniami. Chociaż mieszkam w bardzo gorącym kraju, to był zupełnie inny rodzaj przypalania. Po chwili męki wreszcie pojawiłem się w świecie ludzi. Formę ludzką przyjmowałem automatycznie, gdy przechodziłem przez portal, więc nie musiałem się tym martwić. Jednak nawet w mojej ludzkiej formie nie miałem źrenic, przez co moja pierwsza wyprawa tutaj nie skończyła się dość przyjemnie. Wyciągnąłem więc z kieszeni pudełeczko, w którym nosiłem niebieskie soczewki i ubrałem je. Teraz prawie w ogóle nie wyróżniałem się z tłumu. Znaczy moje białe włosy nic nie znaczą.. Powolnym krokiem udałem się do mojej ulubionej pizzeri. Wszedłem do budynku gdzie od razu poczułem zapach pieczonego ciasta.. Czekaj, czekaj nie rozmarz się tutaj! Podszedłem do lady i zamówiłem 6 pudełek pizzy. Mina kelnerki wyrażała więcej niż tysiąc uczuć, ale dzięki swojemu wdziękowi udało mi się dostać nawet zniżkę. Niestety pieczenie 6 pizz trochę trwało, więc siedziałem w tej pizzeri przez jakieś 3 godziny. Wreszcie, gdy moje zamówienie do mnie dotarło mogłem wrócić do domu. Wyszedłszy z pizzeri prawie się potknąłem o własne nogi. Ah ludzkie ciało jest takie irytujące. Znalazłem jakiś cichy zaułek i odprawiłem „rytuał” otwierania portalu. Przeszedłem przez niego, przygotowując się na niemiłe odczucie „przypalania”, lecz tym razem niczego takiego nie poczułem. Czułem.. Nic nie czułem. Co się dzieje? Wyleciałem z portalu niczym strzała, a wszystkie pudełka z pizzą powypadały mi z rąk. Świetnie! Fantastycznie! Jeszcze wyrzuciło mnie na jakimś pustkowiu! Próbowałem się podnieść, gdy nagle zauważyłem, że na czymś leżę, a raczej na kimś.. Spojrzałem na potrąconą przeze mnie osobę i ujrzałem dość młodą dziewczynę z dużymi krwistoczerwonymi oczami. Nie mogłem przestać się w nie wpatrywać. Były oszałamiające. Po chwili podziwiania dziewczyny zorientowałem się, że przygniatam ją całym ciężarem swojego ciała. Natychmiast wstałem i podając do niej rękę zapytałem:
-Kim jesteś..?
-Kim jesteś..?
piątek, 6 listopada 2015
Od Mayu
Dzień jak każdy inny, spędzałam go oczywiście zamknięta we własnym domu. Nie pamiętałam kiedy opuściłam ostatnio mury tego zamku, najprawdopodobniej nigdy. W ten dzień jednak byłam podekscytowana. Od razu po obiedzie przebiegłam do swojego pokoju, tym razem chętnie. Wymijając wszystkie pytania jakimiś wymówkami weszłam do niego i szczelnie zamknęłam drzwi. Uśmiechnęłam się chytrze, a w mojej dłoni błysnął mały kluczyk. Spojrzałam na wielki balkon i pewnie ruszyłam w jego stronę. Popchnęłam klucz w stronę malutkiej, złotej kłódeczki zawisającej na drzwiach i przekręciłam go. Pasował idealnie. Wraz z pociągnięciem za klamkę zasłony poszły w górę. Wiatr...Poczułam go na całym moim ciele, a nie na twarzy czy dłoniach jak to bywało zazwyczaj gdy wychylałam się przez okno. Przymknęłam oczy delektując się tą chwilą. Nie trwało to jednak długo, nie miałam czasu. Stuknęłam moimi bucikami o posadzkę na balkonie. Chwyciłam się jego barierki i wychyliłam w dół. Tak jak sądziłam było wysoko, ale to była moja jedyna szansa. Nie mogłam teraz stchórzyć. Przywiązałam linę zdobytą przeze mnie już bardzo dawno do barierki. Starałam się nie stresować. Wzięłam wdech i ostrożnie wdrapałam się na balustradę. Pożałowałam wyboru butów, ale czasu było coraz mniej. Usłyszałam łomotanie do drzwi. Musiałam się spieszyć. Szybko ściskając mocno linę odchyliłam się w dół i zaczęłam schodzić po murze. Dopiero gdy znalazłam się na ziemi i zaczęłam biec przed siebie doszło do mnie co właśnie zrobiłam. Naprawdę uciekłam z zamku. To uczucie tak mnie ekscytowało! Wreszcie miałam pokazać wszystkim, że potrafię poradzić sobie sama! Wreszcie dostałam szansę.
~Po nieokreślonym czasie wędrówki~
Nie miałam pojęcia gdzie jestem, ani dokąd konkretnie idę. Teraz zaczęło do mnie dochodzić, że wolność nieco uderzyła mi do głowy. Aczkolwiek dalej byłam przekonana, że dam sobie radę! Nagle usłyszałam jakiś szelest. Odruchowo odwróciłam się. Znajdowałam się w jakimś lesie, więc może być tu dużo czyhających niebezpieczeństw - dobrze o tym wiedziałam. Ku mojemu zdziwieniu mój wzrok nic dostrzegł. Wzruszając ramionami chciałam ruszyć dalej jednak poczułam coś na dłoni. Spojrzałam na nią i ujrzałam ledwo widoczną, cienką nić. Sieć. Chyba wiedziałam w którym kraju się znajduję...Wiodąc wzrokiem po sieci wreszcie zobaczyłam dorosłego mężczyznę-pająka. Na jego twarzy widniał łobuzerski uśmiech mówiący wszystko. Miałam kłopoty.
- Co taka śliczna dziewczynka robi tu sama? Nie boisz się? - zapytał podchodząc bliżej. Szarpnęłam ręką, rozluźniając trochę ucisk sieci. Zamiast odpowiedzieć rzuciłam mu jedynie pogardliwie spojrzenie. Nie wyglądało może ono tak poważnie, zwracając uwagę na moje proporcję, jednak powinien domyślić się o co chodzi. Kompletnie jednak zignorował to, szybko chwycił moją rękę i przyciągnął mnie bliżej siebie.
- No co? Nic nie powiesz? To niegrzeczne - stwierdził, a uśmieszek nie schodził mu twarzy. Chciałam jakoś się wyrwać, ale na marne. Był o wiele silniejszy ode mnie. Przymknęłam oczy gdy jego twarz była coraz bliżej mojej, jednak...Nic się nie działo. Nagle poczułam jak dłoń mężczyzny rozluźnia się. Gdy otworzyłam oczy pająk był na ziemi, a obok nas stali kolejny przedstawiciel jego gatunku i o ile się nie mylę hybryda.
Kim jesteście...?
~Po nieokreślonym czasie wędrówki~
Nie miałam pojęcia gdzie jestem, ani dokąd konkretnie idę. Teraz zaczęło do mnie dochodzić, że wolność nieco uderzyła mi do głowy. Aczkolwiek dalej byłam przekonana, że dam sobie radę! Nagle usłyszałam jakiś szelest. Odruchowo odwróciłam się. Znajdowałam się w jakimś lesie, więc może być tu dużo czyhających niebezpieczeństw - dobrze o tym wiedziałam. Ku mojemu zdziwieniu mój wzrok nic dostrzegł. Wzruszając ramionami chciałam ruszyć dalej jednak poczułam coś na dłoni. Spojrzałam na nią i ujrzałam ledwo widoczną, cienką nić. Sieć. Chyba wiedziałam w którym kraju się znajduję...Wiodąc wzrokiem po sieci wreszcie zobaczyłam dorosłego mężczyznę-pająka. Na jego twarzy widniał łobuzerski uśmiech mówiący wszystko. Miałam kłopoty.
- Co taka śliczna dziewczynka robi tu sama? Nie boisz się? - zapytał podchodząc bliżej. Szarpnęłam ręką, rozluźniając trochę ucisk sieci. Zamiast odpowiedzieć rzuciłam mu jedynie pogardliwie spojrzenie. Nie wyglądało może ono tak poważnie, zwracając uwagę na moje proporcję, jednak powinien domyślić się o co chodzi. Kompletnie jednak zignorował to, szybko chwycił moją rękę i przyciągnął mnie bliżej siebie.
- No co? Nic nie powiesz? To niegrzeczne - stwierdził, a uśmieszek nie schodził mu twarzy. Chciałam jakoś się wyrwać, ale na marne. Był o wiele silniejszy ode mnie. Przymknęłam oczy gdy jego twarz była coraz bliżej mojej, jednak...Nic się nie działo. Nagle poczułam jak dłoń mężczyzny rozluźnia się. Gdy otworzyłam oczy pająk był na ziemi, a obok nas stali kolejny przedstawiciel jego gatunku i o ile się nie mylę hybryda.
Kim jesteście...?
Profil Diabła Dante
Imię: Dante, ale nie jest to jego prawdziwe imię
Nazwisko: Sparda
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26
Gatunek: Diabeł
Charakter: Cecha dominująca charakteru Dante to z pewnością niezależność. Świetnie zna swoją wartość, dlatego też nie obchodzi go zdanie innych na ten temat. Nie cierpi gdy ktoś go ogranicza i narzuca mu swoje zdanie, dlatego też rzadko zdarza się, że kogoś słucha. O samym sobie ma wysokie mniemanie, z tego też powodu bywa on arogancki. Posiada wielkie poczucie humoru, które często wykorzystuje w celu irytacji innych osób. Wręcz uwielbia ryzyko i na ogół jest lekkomyślny, jednak nie oznacza to, że nie jest inteligentny. Jest prawdziwym pechowcem jeśli w grę wchodzi hazard. Jego jedyna miłość to jego broń. Co prawda wiele dziewczyn zabiega się o jego względy, ten jednak jest na to nieczuły.
Głos: >klik<
Klan:Diabły
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Matka nie żyje. Jego ojciec został skazany na wygnanie, chociaż dość niesłusznie – niestety już nigdy nie może wrócić do swojego klanu.
Cechy charakterystyczne: Dość charakterystyczną cechą wizualną Dantego są jego śnieżnobiałe włosy oraz oczy pozbawione źrenic. Niestety w ludzkiej formie również jego oczy nie mają źrenic przez co musi nosić soczewki jeżeli chce wybrać się do świata ludzi.
Inne: Jest wielkim miłośnikiem pizzy. Często przechodzi przez portal do świata ludzi, aby zabrać jej trochę, gdyż w jego klanie nie posiadają składników do wytworzenia jej.
Nazwisko: Sparda
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26
Gatunek: Diabeł
Charakter: Cecha dominująca charakteru Dante to z pewnością niezależność. Świetnie zna swoją wartość, dlatego też nie obchodzi go zdanie innych na ten temat. Nie cierpi gdy ktoś go ogranicza i narzuca mu swoje zdanie, dlatego też rzadko zdarza się, że kogoś słucha. O samym sobie ma wysokie mniemanie, z tego też powodu bywa on arogancki. Posiada wielkie poczucie humoru, które często wykorzystuje w celu irytacji innych osób. Wręcz uwielbia ryzyko i na ogół jest lekkomyślny, jednak nie oznacza to, że nie jest inteligentny. Jest prawdziwym pechowcem jeśli w grę wchodzi hazard. Jego jedyna miłość to jego broń. Co prawda wiele dziewczyn zabiega się o jego względy, ten jednak jest na to nieczuły.
Głos: >klik<
Klan:Diabły
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Matka nie żyje. Jego ojciec został skazany na wygnanie, chociaż dość niesłusznie – niestety już nigdy nie może wrócić do swojego klanu.
Cechy charakterystyczne: Dość charakterystyczną cechą wizualną Dantego są jego śnieżnobiałe włosy oraz oczy pozbawione źrenic. Niestety w ludzkiej formie również jego oczy nie mają źrenic przez co musi nosić soczewki jeżeli chce wybrać się do świata ludzi.
Inne: Jest wielkim miłośnikiem pizzy. Często przechodzi przez portal do świata ludzi, aby zabrać jej trochę, gdyż w jego klanie nie posiadają składników do wytworzenia jej.
W formie ludzkiej
Profil Smoka Tristy
Imię: Trista
Nazwisko: Jej nazwisko brzmiało Morte, ale teraz została go pozbawiona.
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Gatunek: Smok
Charakter: Trista na ogół jest poważna i dość cicha. Nie czyni to jednak z niej szarej myszki. Jest odważna i nigdy nie odrzuca wyzwań. Pomimo tego, że wielu bierze ją za bezlitosną w rzeczywistości to dobra osoba. Zawsze pomaga jeśli tylko jest w stanie. Jest jednak niezwykle nieufna. Posiada wysokie poczucie sprawiedliwości. Jest inteligentna i zawsze wysuwa wnioski z własnych błędów. Nie lubi mówić o swoich problemach i nie jest do tego przyzwyczajona, tak więc wszystkie ukrywa. Chętnie za to daje porady innym.
Głos: >klik<
Klan: Niegdyś smoki, ale teraz nie ma prawa na nazywanie się członkinią.
Pozycja: Jej ojciec to dowódca, a ona sama miała zostać jego następczynią, jednak obecnie można nazwać ją jedynie Wygnańcem
Rodzina: Wie, że gdzieś na świecie jest, jednak nie sądzi żeby na nią zasługiwała.
Cechy charakterystyczne: Zawsze nosi przy sobie swój miecz i nie pozwala nikomu go dotykać. W rzeczywistości ostrze jest przeklęte, jednak wie o tym jedynie ona i inne smoki.
Inne: Dzięki ostrzu potrafi rozdzielić swoją duszę na dwie, tym samym wytwarzać "aurę smoka". Materializuje wtedy swoją smoczą formę i kontroluje ją. Posiada ono również właściwości dusz w nim uwięzionych, nie może jednak korzystać z niego zbyt często, gdyż czyniąc to kompletnie zatraci się w klątwie.
Nazwisko: Jej nazwisko brzmiało Morte, ale teraz została go pozbawiona.
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Gatunek: Smok
Charakter: Trista na ogół jest poważna i dość cicha. Nie czyni to jednak z niej szarej myszki. Jest odważna i nigdy nie odrzuca wyzwań. Pomimo tego, że wielu bierze ją za bezlitosną w rzeczywistości to dobra osoba. Zawsze pomaga jeśli tylko jest w stanie. Jest jednak niezwykle nieufna. Posiada wysokie poczucie sprawiedliwości. Jest inteligentna i zawsze wysuwa wnioski z własnych błędów. Nie lubi mówić o swoich problemach i nie jest do tego przyzwyczajona, tak więc wszystkie ukrywa. Chętnie za to daje porady innym.
Głos: >klik<
Klan: Niegdyś smoki, ale teraz nie ma prawa na nazywanie się członkinią.
Pozycja: Jej ojciec to dowódca, a ona sama miała zostać jego następczynią, jednak obecnie można nazwać ją jedynie Wygnańcem
Rodzina: Wie, że gdzieś na świecie jest, jednak nie sądzi żeby na nią zasługiwała.
Cechy charakterystyczne: Zawsze nosi przy sobie swój miecz i nie pozwala nikomu go dotykać. W rzeczywistości ostrze jest przeklęte, jednak wie o tym jedynie ona i inne smoki.
Inne: Dzięki ostrzu potrafi rozdzielić swoją duszę na dwie, tym samym wytwarzać "aurę smoka". Materializuje wtedy swoją smoczą formę i kontroluje ją. Posiada ono również właściwości dusz w nim uwięzionych, nie może jednak korzystać z niego zbyt często, gdyż czyniąc to kompletnie zatraci się w klątwie.
poniedziałek, 2 listopada 2015
Profil Kitsune Mayu
Imię: Jej pełne imię to Mayumi, woli jednak wersję Mayu
Nazwisko: Shidzimasa
Płeć: kobieta
Wiek: 17 lat
Gatunek: Psowate - konkretniej Kitsune
Charakter: Mayu jest bardzo emocjonalną osobą. Jej charakter potrafi ulegać zmianie naprawdę często i nie zawsze kontroluje swoje "wybuchy". Mimo to ma naprawdę dobre serce i nie robi tego celowo. Często się obraża, jednak tak naprawdę nie jest to głęboka uraza, wystarczy "przepraszam" i od razu odpuści - no chyba, że wyskoczy ze swoimi "humorkami". Jest niezwykle ciekawska świata, w końcu nie wypuszczano jej do niego całe życie. Uwielbia wpatrywać się w gwiazdy. Pomimo niepozornej twarzyczki i budowy ma coś z podstępnego lisa. Zazwyczaj jest żwiołowa, jednak bywają sytuacje gdy przemawia przez nią nieśmiałość.
Głos: >klik<
Klan: Psowate
Pozycja: Szlachta
Rodzina: Należy do rodziny królewskiej.
Cechy charakterystyczne: Cierpi na nadmierną karłowatość, przez którą cały czas ludzie biorą ją za dziecko. Zawsze ma przy sobie swoją maskę.
Inne: Często bawi się niebieskimi płomykami, które potrafi wytwarzać.
Wygląd:
Nazwisko: Shidzimasa
Płeć: kobieta
Wiek: 17 lat
Gatunek: Psowate - konkretniej Kitsune
Charakter: Mayu jest bardzo emocjonalną osobą. Jej charakter potrafi ulegać zmianie naprawdę często i nie zawsze kontroluje swoje "wybuchy". Mimo to ma naprawdę dobre serce i nie robi tego celowo. Często się obraża, jednak tak naprawdę nie jest to głęboka uraza, wystarczy "przepraszam" i od razu odpuści - no chyba, że wyskoczy ze swoimi "humorkami". Jest niezwykle ciekawska świata, w końcu nie wypuszczano jej do niego całe życie. Uwielbia wpatrywać się w gwiazdy. Pomimo niepozornej twarzyczki i budowy ma coś z podstępnego lisa. Zazwyczaj jest żwiołowa, jednak bywają sytuacje gdy przemawia przez nią nieśmiałość.
Głos: >klik<
Klan: Psowate
Pozycja: Szlachta
Rodzina: Należy do rodziny królewskiej.
Cechy charakterystyczne: Cierpi na nadmierną karłowatość, przez którą cały czas ludzie biorą ją za dziecko. Zawsze ma przy sobie swoją maskę.
Inne: Często bawi się niebieskimi płomykami, które potrafi wytwarzać.
Wygląd:
W lisiej formie
niedziela, 4 października 2015
Od Inanis
Sen. To coś, co może sprawiać przyjemność bądź wykańczać. W moim przypadku, to raczej to drugie.
Byłam w małym, leśnym domku. Cieszyłam się posiłkiem i rozmową z moimi rodzicami. To było parę jakże ulotnych chwil. Jedno mrugnięcie, a zaraz po nim widok padającej martwo matki z podciętym gardłem. Płacz małej dziewczynki, znam go już tak dobrze, lecz... Czyj on jest? Ach, no tak. Jest, a raczej był mój. W końcu to mój koszmar, właściwie wspomnienie. To naprawdę miało miejsce, choć... Minęło już chyba dziesięć lat. Widzę to za każdym razem, gdy zamykam oczy. Śmierć matki, a po chwili ojca. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem.
Nagle się obudziłam. Powinnam dawno oszaleć, ale nie mogę sobie na to pozwolić. Zbyt wiele zostało mi jeszcze do zrobienia na tym świecie, mam zbyt wiele do stracenia, zbyt wielu na mnie polega. Przetarłam sennie oczy, a następnie spojrzałam obok na małą osóbkę, leżącą obok mnie. Co ona tu robi? To teraz nieważne. Wstałam z łóżka, po chwili zmieniając formę na ludzką. Dzisiaj będzie mi wygodniej z niej korzystać, mam coś do zrobienia. Szybko przebrałam się w moje codzienne ubrania, następnie przypinając do pasa katanę. Usłyszałam ziewnięcie oraz pytanie, gdzie idę. Aya musiała się obudzić. Stwierdziłam, iż mam do załatwienia sprawę z pewną osobą i niedługo wrócę do niej, a także reszty sierot. Szybkim krokiem wyszłam z ogromnego budynku z cegły, który był siedzibą mojego klanu. Czekała mnie dosyć długa droga... Niewiele myśląc, sprawdziłam czy nikt mnie nie widzi, po czym rozwinęłam parę czarnych skrzydeł i wzbiłam się wysoko w powietrze. Lot to coś pięknego, jednakże rzadko mam możliwość z niego korzystać. Wszystko przez to, że ukrywam część mojego pochodzenia. Tylko jedna istota wie, czego hybrydą jestem. To właśnie osoba do której lecę. Miał się pojawić na ostatnim spotkaniu, ale go oczywiście nie było. Ech, ten pająk ma wszystko kompletnie gdzieś. Mógłby przynajmniej czasami zrobić coś w terminie. Nim się obejrzałam, dotarłam do lasu, tuż obok jednego z pajęczych miast. To trochę irytujące, jednak jakoś to wytrzymuję. Zaczęłam się przedzierać przez niezliczone ilości pajęczyn, stworzonych przez mojego "przyjaciela" z dzieciństwa. W końcu udało mi się dotrzeć do Oxial'a, który zwisał z jednej z gałęzi. Otworzył jedno ze swoich oczu.
- Meh... - tylko tyle powiedział, następnie zamknął oko. Naprawdę? Zero reakcji z jego strony? Ech... Co ja mam z nim zrobić? Szybko wyciągnęłam katanę, zaraz potem przecinając nić, na której wisiał i zrzucając go na ziemię. Ten nawet na mnie nie spojrzał, jednak powoli podniósł się.
- Jak zawsze niecierpliwa - powiedział zwyczajowym dla siebie głosem dalej na mnie nie patrząc.
- A ty jak zawsze miałeś być na spotkaniu, lecz cóż... Znowu cię nie było - westchnęłam, spuszczając głowę. Doprawdy, to dobry władca, jednak ignoruje prawie wszystko. - W tej sytuacji, musisz jechać do kraju Hybryd, żeby załatwić papierkową robotę i tak dalej... - powiedziałam, znudzona jego zachowaniem. Znowu.
Oxial?
Byłam w małym, leśnym domku. Cieszyłam się posiłkiem i rozmową z moimi rodzicami. To było parę jakże ulotnych chwil. Jedno mrugnięcie, a zaraz po nim widok padającej martwo matki z podciętym gardłem. Płacz małej dziewczynki, znam go już tak dobrze, lecz... Czyj on jest? Ach, no tak. Jest, a raczej był mój. W końcu to mój koszmar, właściwie wspomnienie. To naprawdę miało miejsce, choć... Minęło już chyba dziesięć lat. Widzę to za każdym razem, gdy zamykam oczy. Śmierć matki, a po chwili ojca. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem.
Nagle się obudziłam. Powinnam dawno oszaleć, ale nie mogę sobie na to pozwolić. Zbyt wiele zostało mi jeszcze do zrobienia na tym świecie, mam zbyt wiele do stracenia, zbyt wielu na mnie polega. Przetarłam sennie oczy, a następnie spojrzałam obok na małą osóbkę, leżącą obok mnie. Co ona tu robi? To teraz nieważne. Wstałam z łóżka, po chwili zmieniając formę na ludzką. Dzisiaj będzie mi wygodniej z niej korzystać, mam coś do zrobienia. Szybko przebrałam się w moje codzienne ubrania, następnie przypinając do pasa katanę. Usłyszałam ziewnięcie oraz pytanie, gdzie idę. Aya musiała się obudzić. Stwierdziłam, iż mam do załatwienia sprawę z pewną osobą i niedługo wrócę do niej, a także reszty sierot. Szybkim krokiem wyszłam z ogromnego budynku z cegły, który był siedzibą mojego klanu. Czekała mnie dosyć długa droga... Niewiele myśląc, sprawdziłam czy nikt mnie nie widzi, po czym rozwinęłam parę czarnych skrzydeł i wzbiłam się wysoko w powietrze. Lot to coś pięknego, jednakże rzadko mam możliwość z niego korzystać. Wszystko przez to, że ukrywam część mojego pochodzenia. Tylko jedna istota wie, czego hybrydą jestem. To właśnie osoba do której lecę. Miał się pojawić na ostatnim spotkaniu, ale go oczywiście nie było. Ech, ten pająk ma wszystko kompletnie gdzieś. Mógłby przynajmniej czasami zrobić coś w terminie. Nim się obejrzałam, dotarłam do lasu, tuż obok jednego z pajęczych miast. To trochę irytujące, jednak jakoś to wytrzymuję. Zaczęłam się przedzierać przez niezliczone ilości pajęczyn, stworzonych przez mojego "przyjaciela" z dzieciństwa. W końcu udało mi się dotrzeć do Oxial'a, który zwisał z jednej z gałęzi. Otworzył jedno ze swoich oczu.
- Meh... - tylko tyle powiedział, następnie zamknął oko. Naprawdę? Zero reakcji z jego strony? Ech... Co ja mam z nim zrobić? Szybko wyciągnęłam katanę, zaraz potem przecinając nić, na której wisiał i zrzucając go na ziemię. Ten nawet na mnie nie spojrzał, jednak powoli podniósł się.
- Jak zawsze niecierpliwa - powiedział zwyczajowym dla siebie głosem dalej na mnie nie patrząc.
- A ty jak zawsze miałeś być na spotkaniu, lecz cóż... Znowu cię nie było - westchnęłam, spuszczając głowę. Doprawdy, to dobry władca, jednak ignoruje prawie wszystko. - W tej sytuacji, musisz jechać do kraju Hybryd, żeby załatwić papierkową robotę i tak dalej... - powiedziałam, znudzona jego zachowaniem. Znowu.
Oxial?
Profil Hybrydy Ayi
Imię: Aya
Nazwisko: Drevis
Płeć: kobieta
Wiek: 11 lat
Gatunek: Hybryda. To połączenie diabła i harpii
Charakter: Jest dosyć nieśmiała, rzadko rozmawia szczególnie ze starszymi od siebie. Na ogół jest naprawdę miła i spokojna. Lubi się dużo śmiać, gdy się ją trochę lepiej pozna, okazuje się być bardzo wesoła. Nie przepada za nadmiernym ryzykiem. Nawet jeśli jest nieśmiała, nie oznacza to, że jest samotniczką - uwielbia towarzystwo swoich przyjaciół.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Mieszczanin
Rodzina: Jest sierotą, matka zginęła, a ojciec ją porzucił
Cechy charakterystyczne: Kiedy zmienia formy, zmienia jej się również kolor oczu.
Inne: Prawie ciągle jest przy właścicielce sierocińca, często jest jej posłańce, a także zabiera ją na różne, ważne spotkania. Kocha robić wianki i inne ozdoby z kwiatów, co wychodzi jej naprawdę dobrze.
Wygląd:
Nazwisko: Drevis
Płeć: kobieta
Wiek: 11 lat
Gatunek: Hybryda. To połączenie diabła i harpii
Charakter: Jest dosyć nieśmiała, rzadko rozmawia szczególnie ze starszymi od siebie. Na ogół jest naprawdę miła i spokojna. Lubi się dużo śmiać, gdy się ją trochę lepiej pozna, okazuje się być bardzo wesoła. Nie przepada za nadmiernym ryzykiem. Nawet jeśli jest nieśmiała, nie oznacza to, że jest samotniczką - uwielbia towarzystwo swoich przyjaciół.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Mieszczanin
Rodzina: Jest sierotą, matka zginęła, a ojciec ją porzucił
Cechy charakterystyczne: Kiedy zmienia formy, zmienia jej się również kolor oczu.
Inne: Prawie ciągle jest przy właścicielce sierocińca, często jest jej posłańce, a także zabiera ją na różne, ważne spotkania. Kocha robić wianki i inne ozdoby z kwiatów, co wychodzi jej naprawdę dobrze.
Wygląd:
Formy nieludzkie;
Forma ludzka;
sobota, 3 października 2015
Od Oxial'a
Spoglądałem właśnie na moje dzieło, wzrokiem nie wyrażającym niczego, a jednak mającym w sobie tak wiele satysfakcji. Widok tego jak delikatne światło dopiero wschodzącego słońca oświetlał drobne, niezauważalne wręcz nitki był dla mnie codziennością, a mimo to obserwowałem go każdego dnia. Przejechałem palcem po jednej z osobnej części pajęczyny - była idealna. Z pozoru krucha i niepozorna, a w rzeczywistości wystarczająco silna, aby owinąć się komuś wokół szyi i z łatwością go udusić. To właśnie tak kończyła większość moich ofiar. Odwracając się od dzieła mojego autorstwa, sięgnąłem do kieszeni, by już po chwili wyciągnąć z niej dziennik. Otwierając go jednym szybkim ruchem zaciąłem się o krawędź kartki. Był to oczywiście celowy zamiar. Otworzyłem go na pustej stronie znajdującej się najbliżej i zacząłem notować tylko mi znane myśli w dawnym, zapomnianym przez większość alfabecie. Gdy krew pozostawiona na papierze zaschła wpatrywałem się w nią jeszcze chwilę, a następnie włożyłem dziennik z powrotem do kieszeni. Nie mam na razie większej potrzeby korzystania z niego. Rozejrzałem się po moim lesie oraz ruszyłem w jedną ze stron. Istoty z miasta zaczynały już pewnie się budzić. Osobiście rzadko sypiałem, uważałem tą czynność za zwyczajnie niepotrzebną. Jak jednak wiadomo, organizm uważa inaczej i czasem było to wręcz konieczne, aczkolwiek mój sen i tak nie trwał dłużej niż trzy czy cztery godziny w tygodniu. Wraz z końcem moich przemyśleń zatrzymałem się i spojrzałem na drzewo stojące naprzeciw mnie. Bez problemu wspiąłem się na jedną z jego gałęzi, wspinaczka to nic trudnego. Następnie siadając na niej, zacząłem tkać nici, jedna po drugiej. Ostatecznie związałem je w całość - grubą linę. Chwytając się jej opadłem do tyłu, zatrzymując się tuż przy ziemi. Nie obawiałem się, że mogło wiązać się z tym jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Jeśli pająk nie ufa swojej sieci nie może nazywać się pająkiem. Przymknąłem oczy i po raz kolejny wpadłem w potok przemyśleń. Tak moi drodzy wygląda typowy dzień z życia dowódcy, a przynajmniej w moim wypadku. Tracąc poczucie czasu zareagowałem dopiero słysząc odgłos zbliżających się kroków. Średnio interesowało mnie do kogo one należą, tak więc nie miałem zamiaru nawet zareagować. O ile ktoś będzie miał do mnie jakąś sprawę wkrótce mnie znajdzie, a to ja zadecyduję czy jest dla mnie sens prowadzenia konwersacji czy też nie. Samolubne? Określiłbym to innym przymiotnikiem, aczkolwiek teraz już nieważne. Dalej wiszcząc na moim sznurze z pajęczyn spokojnie czekałem na przyszłość.
Ktoś czegoś ode mnie chce?
Ktoś czegoś ode mnie chce?
Profil Pająka Oxial'a
Imię: Nieznane, jednak przedstawia się jako Oxial
Nazwisko: Nieznane
Płeć: mężczyzna
Wiek: 19 lat
Gatunek: Pająk, nietrudno zgadnąć
Charakter: Wielu osobom trudność sprawia powiedzenie czegokolwiek o jego charakterze. Jest on postacią, mimo że barwną, niezwykle trudną do opisania. Zdecydowanie nazwać można go ekscentrycznym. Na pierwszy rzut oka widać jak odróżnia się od innych i nie chodzi tu o jego rasę. Nigdy nie podnosi głosu, co nie oznacza, że należy do osób spokojnych. Trudno przewidzieć jego reakcje, ponieważ są za każdym razem inne. Nie mówi za wiele o sobie, a przynajmniej nie prawdy. Uwielbia za to zdobywać informacje na temat ludzi wokół i wykorzystywać je w najgorszym dla nich momencie. Chytrość i przebiegłość - nawet jeśli przyćmione zostaną jego innością - to zdecydowanie jedne z jego głównych cech. O ile sądzisz, że taki lekko niepokojący, acz niepozorny osobnik nie zrobi ci nic poważnego jesteś w błędzie. Nie odpuszcza łatwo, a podpadnięcie mu nigdy nie skończyło się dobrze, ale hej - nie ma co się obawiać. I tak o ile nie będzie miał do ciebie jakieś interesu, nawet jeśli to ty zaczniesz rozmowę będzie nieobecny oraz kompletnie cię zignoruje. Czasem lepiej się cieszyć, w końcu to właśnie on jest "tym zwiastującym problemy".
Głos: Głos Oxial'a
Klan: Pająki
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Zataja tego typu informacje
Cechy charakterystyczne: Co by tu...Ach, no tak. Od pasa w dól posiada gigantyczny odwłok i 8 nóg - typowe dla pająków. Tak dla ciekawskich na jego pajęczym ciele przeważa czerwień z odrobiną czerni.
Inne: Oxial to w bardzo rozległym tłumaczeniu połączanie słów "toksyczny" oraz "dziwny". Nikt nie wie dlaczego wybrał akurat takie imię. Jego słowa zawsze towarzyszy lekka "chrypa" oraz ledwo słyszalny szum spowodowany mówieniem przez maskę gazową. Zawsze nosi przy sobie książkę, czy też swego rodzaju dziennik i wręcz nienawidzi gdy ktokolwiek spróbuje do niego zajrzeć, czy co gorsza dotknąć. Przy okazji uwielbia swoją pajęczą formę, jednak rzadko się w niej ukazuje.
Wygląd:
Nazwisko: Nieznane
Płeć: mężczyzna
Wiek: 19 lat
Gatunek: Pająk, nietrudno zgadnąć
Charakter: Wielu osobom trudność sprawia powiedzenie czegokolwiek o jego charakterze. Jest on postacią, mimo że barwną, niezwykle trudną do opisania. Zdecydowanie nazwać można go ekscentrycznym. Na pierwszy rzut oka widać jak odróżnia się od innych i nie chodzi tu o jego rasę. Nigdy nie podnosi głosu, co nie oznacza, że należy do osób spokojnych. Trudno przewidzieć jego reakcje, ponieważ są za każdym razem inne. Nie mówi za wiele o sobie, a przynajmniej nie prawdy. Uwielbia za to zdobywać informacje na temat ludzi wokół i wykorzystywać je w najgorszym dla nich momencie. Chytrość i przebiegłość - nawet jeśli przyćmione zostaną jego innością - to zdecydowanie jedne z jego głównych cech. O ile sądzisz, że taki lekko niepokojący, acz niepozorny osobnik nie zrobi ci nic poważnego jesteś w błędzie. Nie odpuszcza łatwo, a podpadnięcie mu nigdy nie skończyło się dobrze, ale hej - nie ma co się obawiać. I tak o ile nie będzie miał do ciebie jakieś interesu, nawet jeśli to ty zaczniesz rozmowę będzie nieobecny oraz kompletnie cię zignoruje. Czasem lepiej się cieszyć, w końcu to właśnie on jest "tym zwiastującym problemy".
Głos: Głos Oxial'a
Klan: Pająki
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Zataja tego typu informacje
Cechy charakterystyczne: Co by tu...Ach, no tak. Od pasa w dól posiada gigantyczny odwłok i 8 nóg - typowe dla pająków. Tak dla ciekawskich na jego pajęczym ciele przeważa czerwień z odrobiną czerni.
Inne: Oxial to w bardzo rozległym tłumaczeniu połączanie słów "toksyczny" oraz "dziwny". Nikt nie wie dlaczego wybrał akurat takie imię. Jego słowa zawsze towarzyszy lekka "chrypa" oraz ledwo słyszalny szum spowodowany mówieniem przez maskę gazową. Zawsze nosi przy sobie książkę, czy też swego rodzaju dziennik i wręcz nienawidzi gdy ktokolwiek spróbuje do niego zajrzeć, czy co gorsza dotknąć. Przy okazji uwielbia swoją pajęczą formę, jednak rzadko się w niej ukazuje.
Wygląd:
Profil Hybrydy Inanis
Imię: Inanis (oznacza "pusta")
Nazwisko: Kiedyś nie miała, jednak zyskała nazwisko Shintaku, co oznacza "wyrocznia".
Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Gatunek: Hybryda. Jest połączeniem lamie, syreny, smoka i harpii
Charakter: Jej charakter jest trudny do opisania dla innych. To, kim jest, jest dla większości owiane tajemnicą. Chociaż okazuje emocje i zdaje się być szczera w swoich zachowaniach - jest zupełnie na odwrót. Jej wnętrze jest puste tak, jak wskazuje jej imię. Poza tym, to chyba najlepsza aktorka na świecie, lecz... Wyjątek jest to, że sieroty, które przygarnęła, są dla niej cenne. Jest wręcz mistrzynią strategii, dzięki czemu umacnia swój kraj. Większość bestii nazywa pionkami, w tym swoich żołnierzy i rząd. Porównuje ich do figur szachowych, jednakże nie lekceważy ich tym. Prawie nikt nie zna jej historii przed założeniem klanu. Jest jeszcze jedna rzecz, która wywołuje u niej prawdziwe emocje. Jest czasami dosyć... Sadystyczna. Potrafi zacząć się nagle śmiać, z różnych przyczyn. Zwykle, gdy jest sama.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Nie żyje
Cechy charakterystyczne: Jej forma pół-ludzka jest przez nią modyfikowana. Zazwyczaj pokazuje jedynie swój ogon, ale posiada również czarne, smocze skrzydło oraz pierzaste skrzydło, które wyrastają spot jej łopatek. Ukrywa swoje skrzydła przed światem. Jej ogon i plecy są poznaczone licznymi bliznami. Ponad to, kiedy pokazuje swoje skrzydła, wyrastają z jej głowy również hebanowe, baranie rogi.
Inne: Nie da się jej pokonać w niczym, w czym da się użyć strategii lub zdolności przewidywania, wliczając w to walkę. Prowadzi sierociniec, głównie dla hybryd i wyrzutków innych klanów. Kocha śpiewać oraz często śpiewa swoim sierotom kołysanki. W jej pokoju stoi stół do szachów, którego używa nawet kilkanaście razy w ciągu dnia. Ukrywa fakt, iż posiada rogi i skrzydła. Każde dziecko z jej sierocińca nosi nazwisko "Drevis".
Wygląd:
Nazwisko: Kiedyś nie miała, jednak zyskała nazwisko Shintaku, co oznacza "wyrocznia".
Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Gatunek: Hybryda. Jest połączeniem lamie, syreny, smoka i harpii
Charakter: Jej charakter jest trudny do opisania dla innych. To, kim jest, jest dla większości owiane tajemnicą. Chociaż okazuje emocje i zdaje się być szczera w swoich zachowaniach - jest zupełnie na odwrót. Jej wnętrze jest puste tak, jak wskazuje jej imię. Poza tym, to chyba najlepsza aktorka na świecie, lecz... Wyjątek jest to, że sieroty, które przygarnęła, są dla niej cenne. Jest wręcz mistrzynią strategii, dzięki czemu umacnia swój kraj. Większość bestii nazywa pionkami, w tym swoich żołnierzy i rząd. Porównuje ich do figur szachowych, jednakże nie lekceważy ich tym. Prawie nikt nie zna jej historii przed założeniem klanu. Jest jeszcze jedna rzecz, która wywołuje u niej prawdziwe emocje. Jest czasami dosyć... Sadystyczna. Potrafi zacząć się nagle śmiać, z różnych przyczyn. Zwykle, gdy jest sama.
Głos: >klik<
Klan: Hybrydy
Pozycja: Dowódca
Rodzina: Nie żyje
Cechy charakterystyczne: Jej forma pół-ludzka jest przez nią modyfikowana. Zazwyczaj pokazuje jedynie swój ogon, ale posiada również czarne, smocze skrzydło oraz pierzaste skrzydło, które wyrastają spot jej łopatek. Ukrywa swoje skrzydła przed światem. Jej ogon i plecy są poznaczone licznymi bliznami. Ponad to, kiedy pokazuje swoje skrzydła, wyrastają z jej głowy również hebanowe, baranie rogi.
Inne: Nie da się jej pokonać w niczym, w czym da się użyć strategii lub zdolności przewidywania, wliczając w to walkę. Prowadzi sierociniec, głównie dla hybryd i wyrzutków innych klanów. Kocha śpiewać oraz często śpiewa swoim sierotom kołysanki. W jej pokoju stoi stół do szachów, którego używa nawet kilkanaście razy w ciągu dnia. Ukrywa fakt, iż posiada rogi i skrzydła. Każde dziecko z jej sierocińca nosi nazwisko "Drevis".
Wygląd:
W nieludzkiej formie;
W formie ludzkiej;
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









